„Noc, która nie przychodzi – o lęku przed snem i samotnością”

Znasz to uczucie? Jesteś zmęczony, dzień się kończy, ciało domaga się odpoczynku, ale Ty… wciąż nie kładziesz się spać. Przewijasz ekran, porządkujesz papiery, myjesz zlew, czytasz „jeszcze tylko jeden artykuł”. A może nawet już leżysz, ale nie możesz zasnąć. Irytacja miesza się z napięciem. Wiesz, że jutro będzie trudniej – ale coś Cię powstrzymuje.

W języku codziennym mówimy o „złych nawykach”, „braku dyscypliny” czy „uzależnieniu od bodźców”. Psychologia psychodynamiczna sięga jednak głębiej. Pyta nie tyle: „jak to zmienić?”, ale raczej: „co to mówi o Tobie?”, „dlaczego to robisz właśnie teraz?”, „przed czym to Cię chroni?”

Prokrastynacja snu, odkładanie pójścia do łóżka i bezsenność to objawy, które – w rozumieniu psychodynamicznym – mogą być manifestacją głębokich wewnętrznych konfliktów, nieświadomych lęków oraz mechanizmów obronnych.

To nie tylko kwestia higieny snu czy złych nawyków. Czasem to opowieść o trudnościach z zawierzeniem, utratą kontroli, wściekłości na superego, samotnością, a nawet lękiem przed bliskością.

Sen jako akt poddania się

Sen, choć biologicznie niezbędny, psychicznie bywa trudny. Kiedy zasypiamy, oddajemy kontrolę – nad ciałem, nad myślami, nad światem. Dla niektórych to stan błogości. Dla innych – niepokój i nieświadome poczucie zagrożenia. Sen wymaga zaufania – do świata, do siebie, do relacji. Gdy tego zaufania brakuje, ciało może być zmęczone, ale psychika stawia opór.

Sen to moment psychicznego rozbrojenia – utraty kontroli, zaniku granic ego, zawieszenia czujności. W nocy, w ciszy, bez dystraktorów – człowiek spotyka się ze sobą. A właściwie: z tym, co przez cały dzień od siebie oddziela. Dlatego dla wielu osób sen staje się sytuacją zagrażającą.

W psychodynamicznym rozumieniu, sen może być symbolicznie kojarzony z:

  • porzuceniem (nikt nie czuwa, zostaję sama),
  • utratą kontroli (nie wiem, co się wydarzy, tracę czujność),
  • konfrontacją z nieświadomością (w snach pojawia się to, co wypierane).
  • sen to spotkanie z nieświadomością – marzenia senne przynoszą obrazy wyparte, pragnienia, lęki, żal.
  • sen to moment porzucenia roli – produktywnego, kontrolującego, dostosowanego ego.
  • sen to symboliczne „zniknięcie” – którego może bać się ktoś, kto w dzieciństwie doświadczał porzucenia lub nieprzewidywalnych reakcji opiekunów.

Prokrastynacja snu jako nieświadomy bunt

Wieczorne odkładanie pójścia spać bywa nie tylko walką z ciszą, ale też z surowym wewnętrznym głosem, który mówi:
„idź już spać, musisz być jutro wydajna, wstań wcześnie, nie marnuj czasu.”
W psychodynamicznym rozumieniu ten głos to superego – instancja wewnętrzna reprezentująca normy, nakazy i oczekiwania. Jeśli superego jest nadmiernie surowe, pojawia się bunt. Nieświadomy, pasywno-agresywny. Odkładanie snu może być więc formą:

  • protestu wobec przymusu: wieczorne „nie chcę iść spać” może być nieświadomą próbą przeciwstawienia się wewnętrznemu krytykowi, który nakazuje produktywność, porządek, obowiązkowość. Przeciąganie chwili zasypiania to sygnał: „To ja decyduję, co teraz zrobię”.
  • odzyskiwania kontroli nad własnym czasem,
  • symbolicznego „wieczornego dzieciństwa” – robię, co chcę, nikt mi nie każe,
  • zatrzymywanie dnia: u osób zmagających się z depresją lub brakiem sensu, wieczór jest momentem rozliczenia. Prokrastynacja snu to często próba „ocalenia” dnia, który nic nie przyniósł: „Jeszcze nie teraz, nie chcę, żeby to się już skończyło”.
  • Unikanie samotności: cisza nocy przypomina o braku bliskości. Odraczanie snu to czasem nieświadome przedłużanie złudzenia, że „ktoś jeszcze jest”.

Nie idę spać, bo nie chcę znowu rano się obudzić i wejść w tryb życia, który mnie przytłacza.

Bezsenność jako objaw konfliktu wewnętrznego

Niektórzy nie prokrastynują snu. Kładą się, chcą zasnąć – ale nie mogą. Wtedy pojawia się bezsenność pierwotna, czyli taka, która nie wynika z przyczyn medycznych czy środowiskowych, ale psychicznych.

W tym przypadku sen staje się miejscem, gdzie ścierają się nieuświadomione konflikty:

  • chcę odpocząć – ale nie umiem odpuścić,
  • potrzebuję zatrzymania – ale boję się pustki,
  • mam potrzebę bliskości i obawę przed zależnością
  • tęsknię za ciszą a boję się, co może się w niej ujawnić.

Bezsenność nie jest wtedy problemem do rozwiązania, ale językiem psychiki, która nie potrafi powiedzieć wprost, że coś ją boli.

Jakie mechanizmy obronne są aktywne?

W psychodynamicznym rozumieniu, problemy ze snem i opór wobec pójścia do łóżka często wiążą się z nieświadomymi mechanizmami obronnymi:

  • Unikanie – osoba unika momentu zatrzymania, by nie zetknąć się z bolesnymi uczuciami (smutkiem, pustką, samotnością).
  • Racjonalizacja„jeszcze tylko jeden odcinek, zasłużyłam”, „to jedyny czas dla mnie” – tłumaczenia przykrywające głębsze emocje.
  • Zaprzeszenie – nieuświadamiane: „przecież nie mam żadnego problemu ze snem”, mimo chronicznego zmęczenia.
  • Izolacja afektu – sen jako miejsce emocjonalnego kontaktu staje się zagrożeniem, więc emocje są odcinane, a ciało nie może wejść w stan relaksu.
  • Identyfikacja z agresorem – osoba „kontroluje siebie” niczym surowy rodzic: „Nie masz prawa spać, nie zrobiłaś wszystkiego. Jeszcze coś powinnaś.”

Co dzieje się w terapii?

W psychodynamicznej terapii nie skupiamy się wyłącznie na technikach zasypiania – ale na odczytywaniu znaczeń objawu:

  • Czym jest sen w Twojej psychice?
  • Co pojawia się w Tobie, gdy jesteś już sam w ciszy?
  • Jakie uczucia są zbyt trudne, by pozwolić sobie na zatracenie w śnie?

Terapia pomaga zidentyfikować wewnętrzne relacje – z krytycznym głosem, z lękiem przed utratą kontroli, z samotnością. Kiedy te relacje zostają uświadomione i przeżyte – pojawia się przestrzeń na zmianę. Czasem najpierw w wyobraźni, potem w ciele. I dopiero na końcu – w łóżku, w spokoju.

Potrzebne będzie:

  • rozpoznanie i nazwanie lęków, które pojawiają się wieczorem,
  • odkrycie scenariuszy emocjonalnych, które powtarzają się noc w noc (np. lęk przed samotnością, nienazwana złość, przymus kontroli),
  • zrozumienie relacji z wewnętrznymi obiektami – np. krytycznym rodzicem, który nadal żyje w głowie,
  • i stopniowe budowanie bezpiecznej przestrzeni wewnętrznej, w której można się poddać – nie z bezradności, ale z zaufania.

Zamiast końca – pytanie do Ciebie

Jeśli odkładasz sen – zapytaj siebie:

  • przed czym mnie to chroni?
  • co musiałoby się zmienić, żebym mogła zasnąć spokojnie?
  • kogo wspominam, kogo nieświadomie wołam, nie kładąc się spać?
  • co próbuję jeszcze zatrzymać, odkładając sen?

Bo może to wcale nie o sen chodzi – tylko o to, co się z nim wiąże.

Sen nie zawsze przychodzi, gdy jest potrzebny. Czasem przychodzi dopiero, gdy usłyszysz to, co miało zostać powiedziane wcześniej. Bezsenność to często język, który mówi w miejsce tego, co niewypowiedziane.

Może właśnie na to Twoja psychika czeka najbardziej.