„Gdy nie wiem, kim jestem?” – psychodynamiczna opowieść o tożsamości, pustce i poszukiwaniu siebie

To pytanie nie pojawia się przypadkiem.
Nie wypowiada się go lekko.
Pojawia się wtedy, gdy coś przestaje działać – kiedy nasze „ja” nie daje już rady udźwignąć ciężaru cudzych oczekiwań, wewnętrznych nakazów i emocjonalnych iluzji.

„Kim jestem?” – to nie tylko pytanie o tożsamość. To wołanie o kontakt z sobą, którego często zabrakło we wczesnym dzieciństwie. To pytanie, które zadają osoby stojące na granicy – między znanym, ale dusznym życiem, a nieznanym, ale prawdziwym kawałkiem siebie.

„Mam wszystko, a nie wiem, kim jestem.”
„Z zewnątrz wyglądam na poukładaną,/ego a w środku czuję się pusta/y.”
„Robię to, co trzeba. Ale nie wiem, czy to naprawdę moje życie.”

To zdania, które padają w gabinecie psychoterapeuty częściej, niż można by przypuszczać. Czasem wypowiadane szeptem, jakby nie wypadało ich powiedzieć na głos. Czasem z ulgą – bo po raz pierwszy ktoś słucha i nie ocenia.

Dlaczego pytanie „kim jestem?” jest tak trudne?

Bo to pytanie, które nie ma jednej odpowiedzi.
Nie wystarczy powiedzieć: „jestem matką”, „jestem lekarzem”, „jestem wrażliwa”, „jestem silna”.
To tylko role, cechy, etykiety. Ale głębokie ja – to coś więcej niż suma funkcji, które pełnimy.

Pytanie „kim jestem?” pojawia się zazwyczaj:

  • w kryzysie – gdy coś się kończy, coś pęka, gdy dotychczasowy świat przestaje działać,
  • w ciszy – kiedy przestajemy działać automatycznie, a zaczynamy słuchać,
  • w zderzeniu – gdy czujemy, że żyjemy cudzym życiem, spełniamy cudze oczekiwania, a nasze własne potrzeby są gdzieś głęboko zakopane.

Skąd się bierze poczucie pustki?

Często z braku kontaktu z tym, co naprawdę nasze.
Nie pytaliśmy siebie, czego chcemy. Nie było na to miejsca.
Wewnętrzny głos był cichy, a zewnętrzne oczekiwania głośne.

I choć osiągnęliśmy to, co „trzeba” – dom, praca, rodzina – w środku zostaje poczucie niespełnienia, rozproszenia, smutku, który nie ma jednej przyczyny.

Tożsamość – psychodynamiczne spojrzenie

Z perspektywy psychodynamicznej tożsamość nie jest wyłącznie zestawem ról społecznych, cech czy decyzji.
To raczej spójne poczucie wewnętrznej ciągłości – tego, że jestem tą samą osobą w różnych momentach życia, że moje uczucia, wspomnienia i wybory mają sens, że jestem „ktoś”, a nie „nikt”.

Kiedy to poczucie nie jest zintegrowane, pojawia się:

  • uczucie pustki,
  • niemożność określenia własnych potrzeb,
  • zależność od zewnętrznych definicji siebie,
  • trudność w budowaniu trwałych relacji,
  • chroniczne poczucie bycia „nie na swoim miejscu”.

Dlaczego nie wiem, kim jestem?

W psychodynamicznym rozumieniu problemy z tożsamością najczęściej mają korzenie w wczesnych relacjach z obiektami znaczącymi – najczęściej z matką, ojcem, opiekunami.

Jeśli jako dziecko:

  • musiałeś być „grzeczny”, „pomocny”, „silny” – by zasłużyć na uwagę,
  • Twoje emocje były ignorowane, zawstydzane lub karane,
  • byłeś odbiciem niezaspokojonych potrzeb rodzica (np. „jesteś moim wszystkim”, „masz nie sprawiać problemów”),
  • nie mogłeś doświadczać siebie jako istoty odrębnej i spontanicznej –
    to Twoje „ja” zaczęło kształtować się nie wokół tego, co autentyczne, ale wokół tego, co bezpieczne.

Zamiast być, nauczyłeś się funkcjonować – spełniać role, unikać konfliktów, tłumić impulsy.
Ale to, co zostało wyparte, nie znika. Ono wraca jako tęsknota, smutek bez powodu, złość nie do końca rozumiana, pustka trudna do zapełnienia.

Mechanizmy obronne a rozszczepiona tożsamość

W braku stabilnej tożsamości człowiek często korzysta z niższych mechanizmów obronnych, takich jak:

  • rozszczepienie – dzielenie siebie na „dobrą” i „złą” część, bez możliwości integracji (np. „jestem albo idealna, albo bezwartościowa”),
  • identyfikacja projekcyjna – wchodzenie w role przypisane przez innych, często nieświadomie,
  • idealizacja i dewaluacja – wobec siebie i innych (np. najpierw fascynacja sobą lub kimś, potem brutalne odrzucenie).

Pytanie „kim jestem?” rodzi się często wtedy, gdy te mechanizmy przestają działać – kiedy nie da się już trwać w podziale, kiedy rola „dobrej córki”, „zaradnej kobiety” lub „silnego mężczyzny” zaczyna uwierać.

Konflikty wewnętrzne a rozmycie tożsamości

W psychodynamicznym rozumieniu tożsamość jest także miejscem przecięcia konfliktów intrapsychicznych:

  • autonomia vs zależność: czy mogę być sobą, nie tracąc relacji?
  • potrzeba bliskości vs lęk przed pochłonięciem: czy mogę kochać, nie tracąc siebie?
  • potrzeba ekspresji vs lęk przed odrzuceniem: czy mogę być widoczna, nie zostając zawstydzoną?

Brak możliwości przepracowania tych konfliktów (bo np. w dzieciństwie nie było bezpiecznego obiektu, który pomógłby je unieść) prowadzi do zamrożenia. Osoba funkcjonuje w napięciu, w rozerwaniu, bez możliwości wyboru, bez kontaktu z „ja”.

Odzyskiwanie siebie – jak wygląda w praktyce?

To często proces pełen bólu, ale też czułości. Bo trzeba:

  1. Zwolnić – przestać działać na autopilocie.
  2. Zatrzymać się przy sobie – z pytaniem: Co czuję? Czego naprawdę potrzebuję?
  3. Zauważyć wewnętrzne głosy – które z nich są moje, a które cudze?
  4. Pozwolić sobie na nie-wiedzenie – bo to nie słabość, ale początek prawdy.
  5. Zacząć podejmować decyzje z miejsca autentyczności, nie tylko lojalności wobec cudzych oczekiwań.

Co znaczy odzyskiwać siebie?

W terapii pacjenci często po raz pierwszy zaczynają:

  • czuć, że mają prawo czuć,
  • nazywać siebie poza rolami,
  • wracać do zapomnianych pragnień,
  • porzucać fałszywe „ja” – to, które miało zadowolić świat, ale nigdy nie dawało ulgi.

To proces długotrwały, często bolesny. Bo odzyskanie siebie oznacza także:

  • żałobę po tym, kim się nie mogło być,
  • rozczarowanie wobec obiektów idealizowanych,
  • zmianę dynamiki w bliskich relacjach, gdzie dotąd było się tym, kim „trzeba”.

Tożsamość to nie odpowiedź. To relacja ze sobą

Ostatecznie pytanie „kim jestem?” nie ma jednej, trwałej odpowiedzi.
Zamiast tego możesz stworzyć relację ze sobą: taką, w której jest miejsce na zmienność, niepewność, uczucia, sprzeczności.

To oznacza, że możesz być:

  • i silny, i kruchy,
  • i pewny, i pogubiony,
  • i czuły, i wściekły,
  • i dorosły, i czasem nadal zagubione dziecko.

I jeszcze jedno…

Pytanie „kim jestem?” nie pojawia się u ludzi obojętnych.
Pojawia się u tych, którzy budzą się do życia, nawet jeśli na początku towarzyszy temu lęk, pustka i ból.

Być może to, co myślisz, że jest kryzysem – jest w istocie Twoim wewnętrznym przebudzeniem.
Nie musisz jeszcze wiedzieć, kim jesteś.
Ale możesz zacząć być bliżej siebie – kawałek po kawałku, dzień po dniu.